wtorek, 19 kwietnia 2016

Czy szukać rodziców?

Każde dziecko adoptowane, będzie zastanawiało się nad swoją historią. Nad tym dlaczego jest takie a nie inne i dlaczego zostało porzucone. Nie wińmy ich za tą ciekawość. Dużym błędem jest także to, że często uważamy taką ciekawość za zdradę. Zdradę wobec rodziców adopcyjnych.
Jednak nieznajomość własnej historii może doprowadzić do kryzysów i problemów z własną tożsamością z własnym ''ja''.

Pytaniem zasadniczym jest czy chcę wiedzieć kim byli moi rodzice? 
Mimo wszystko? Pomimo tego, że mogę być ze związku kazirodczego, że matka mogła pić, ojciec być kryminalistą. Mogli być nastolatkami, którzy nie daj boże zmądrzeli i będą oddania do adopcji żałować? Równie dobrze mogę być dzieckiem własnej siostry - o której myślałam, że była moją siostrą, a okazała się matką? Mogli to być ludzie którzy mieszkają w tym samym mieście i mijam ich codziennie nie wiedząc o tym, albo upośledzeni?

Czy bardziej interesuje mnie kwestia rodzeństwa?

Mnie zdecydowanie bardziej interesuje kwestia rodzeństwa. Czasami lepiej o niektórych sprawach nie wiedzieć. Rodzeństwo też, zdecydowanie nie przyczyniło się do tego, że zostaliśmy porzuceni. Prawdopodobnym jest, że oni także przeżyli to samo.

Czy warto szukać rodziców biologicznych?
Czasami warto, po to by dowiedzieć się, że nigdzie nie mielibyśmy lepiej niż u tych którzy nas adoptowali. Często dopiero konfrontacja twarzą w twarz z biologicznymi rodzicami uświadamia nas, że czasy sierot w domach dziecka minęły i o wiele więcej dzieci porzuconych, oddanych, zabranych to dzieci z rodzin patologicznych.

Warto też poznać swoją historię ze względu na choroby jakimi możemy być obarczeni. Wiele przecież się dziedziczy.

Dlaczego czasami lepiej nie szukać? 
Żeby się nie zawieść, żeby nie poczuć się podwójnie porzuconym. Żeby nie dołożyć sobie zmartwień. Żeby nie wpędzić się w jeszcze większy kryzys. Moi rodzice są ćpunami, czy ja też będę?

Szukając rodziców biologicznych i poznając własną historię trzeba być przygotowanym na najgorsze. Takie jest moje zdanie. Bujanie w obłokach, że rodzice nas kochali ale musieli, albo że jesteśmy sierotami nie ma sensu, bo możemy się bardzo rozczarować. Trzeba być gotowym psychicznie na rozpoczęcie poszukiwań.

Krok pierwszy jaki należy poczynić to zupełny akt urodzenia lub też wgląd do księgi jeżeli w akcie nie ma żadnych informacji.

Czy mówić rodzicom, że zamierzam szukać?
Zależy to tylko i wyłącznie od nich. Ich charakterów. Jestem zwolenniczką nie ukrywania przed dzieckiem historii i pokazania mu dokumentów. To może zaspokoić jego ciekawość.

Nie ma co czarować. Szukanie biologicznych rodziców jest zawsze bolesne dla tych którzy nas wychowali.

Czy będą potrafili się z tym pogodzić? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami.

Tymczasem zupełny akt urodzenia niczego nowego nie wniósł do mojej wiedzy. Konieczny jest wgląd do księgi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz