poniedziałek, 27 czerwca 2016

Partnerstwo - Unikanie związków

Myślę, że wiele osób adoptowanych ma z tym problem. Z bliskością, z zaufaniem, z budowaniem więzi. Ja jestem osobą stroniącą od związków. Na pewno na to miało wpływ porzucenie, ale także odrzucenie - rodzice adopcyjni również mnie nie zaakceptowali.

Unikanie związków

Wiele ludzi porzuconych nie umie, nie pozwala sobie być przez kogoś kochanym. Boi się tego, lub też uważają, że na to nie zasługują. Oczywiście wynika to z dzieciństwa. Zostaliśmy sami, oddali nas. Miłośc poprzez dotyk również jest zaburzona jeżeli przebywaliśmy w domu dziecka. Niektóre dzieci tłumaczą sobie porzucenie tym, że to ich wina. Przecież dorośli zawsze mają rację. Takie przekonanie może być podświadomie przeniesione do dorosłości nawet nie zdając sobie z tego sprawy. W wyniku czego uważamy się nie wartych miłości. Czujemy się pokrzywdzeni patrząc na innych jak są szczęśliwi w związkach. Natomiast my ich unikamy, żyjemy w przekonaniu, że nie umiemy, lub, że są nieistotne.

Poczucie pokrzywdzenia

Gdzieś tam, pod obojczykiem jest rana, czujemy się zranieni. Odebrano nam coś, co inni otrzymali i co inni potrafią okazać. A my? Nie czujemy się zdolni ani do okazania, ani do otrzymania... Szczególnie widać to u małych dzieci, gdy z zazdrością patrzą jak rodzice całują i przytulają dzieci - a one cieszą się z tego, podczas gdy my takie rzeczy odczuwamy jako nieprzyjemne. Zastanów się co czułeś widząc miłość okazywaną i akceptowaną?

Miłość to słabość

Jeżeli rodzice adopcyjni również nas miłości nie nauczyli to sytuacja jest bardzo ciężka. Osoby wrażliwe, uczuciowe mogą być postrzegane jako "słabe" i niegodne uwagi.
Bo w życiu trzeba mieć twardą dupę, a każde okazanie emocji to słabość. Liczy się przeżycie a nie jakieś bzdury o "miłości". Miłości nie ma!

Odrzucenie.

Nie chcemy być ponownie porzuceni. Jak tego uniknąć? Oczywiście nie wiązać się. Można także próbować, ale gdy partner nas zawiedzie zostaje odrzucony. Nadszarpuje naszą ranę z dzieciństwa - zawodzi nasze oczekiwania. Lepiej pierwsza powiedzieć stop - niż żeby to druga strona nas zostawiła. Strach przed ponownym porzuceniem jest bardzo silny.

środa, 22 czerwca 2016

Czy czuję się chciany?

To podstawowe pytanie na które powinien odpowiedzieć sobie każdy człowiek. Naturalnie, dzieci adoptowane w większości czują się nie chciane. Porzucenie podświadomie silnie wpłynęło na to poczucie.
Osoby które czują się niechciane, przeważnie będą próbowały wypracować możliwość bycia na tym świecie. Na przykład poprzez sukces.  Jeżeli dużo w życiu osiągnę, to jestem przydatny, to mam prawo być na tym świecie. Oczywiście takie myślenie jest złe i nieprawdziwe, ponieważ KAŻDY CZŁOWIEK ma prawo do bycia na ziemi i jest tak samo ważny jak inny. Prawa do życia nie trzeba wypracowywać. Nie trzeba udowadniać. Jednak poczucie bycia niechcianym nie tylko u większości dzieci adoptowanych, ale także u dzieci, których rodzice odtrącili je we wczesnym dzieciństwie, jest bardzo silne i czasami nie zdajemy sobie z tego sprawy, jak bardzo potrafi wpłynąć na nasze życie.

Innym sposobem na "wypracowanie prawa do życia" jest przesadne pomaganie innym. Jeżeli pomagam jestem potrzebny, na coś się przydaję, mam prawo - ponieważ pomagam. Często takie osoby aż zanadto pomagają innym, tym samym zaniedbując własne potrzeby. Pomagają także ludziom, którzy tej pomocy nie są po prostu warci. Potrafią również narzucić swoją pomocną dłoń. Jest to jeden ze sposobów walki z poczuciem bycia niechcianym.

Oczywiście sposobów walki z tym uczuciem jest wiele, możliwe, że nawet tyle ilu jest ludzi na ziemi. Każdy radzi sobie z tym jakoś. Pomaganie, sukces, objadanie się, narkotyki, uzależnienia, przekora, wyzywający image - to niektóre ze sposobów.

Naturalnie poczucie bycia chcianym wpływa na poczucie własnej tożsamości. Jeżeli czujemy się niechciani to będziemy mieć także niską samoocenę. Rana zadana we wczesnym dzieciństwie bardzo boli. Potrafi zdeterminować całe późniejsze życie, zwłaszcza gdy odtrącili nas nie tylko rodzice biologiczni ale i adopcyjni. Może to wpływać, i prawie zawsze wpływa na umiejętność tworzenia związków. Lęk przed tym, niechęć wynika z zawodu i strachu przed kolejnym porzuceniem.
Każdy człowiek chce czuć się potrzebny i chciany.

Walka z wiatrakami polegająca na wypracowywaniu prawa do życia nigdy się nie uda. Prawa do życia nie można wypracować. Ono po prostu jest! I trzeba zdać sobie sprawę, że mam tak samo prawo być tutaj, jak każdy inny. Niczego nie muszę udowadniać. Jestem równy, nie jestem gorszy.

Jeżeli zdajemy sobie sprawę z problemu możemy sięgnąć jeszcze do pewnej autoterapii.
Jest to metoda, która mnie zaszokowała, a żeby ją zastosować potrzebujemy - tylko naszej wyobraźni :) ! Na czym polega?

Otóż przypomnijmy sobie pewną bolesną sytuację z dzieciństwa. Jakąkolwiek, która zapadła nam w pamięć. Wyobraźmy sobie siebie na przykład jak siedzimy w ławce w szkole i zostaliśmy wyszydzeni. Teraz jako osoby dorosłe - pocieszmy siebie - tego małego chłopca, dziewczynkę. Oczywiście wszystko musimy sobie wyobrazić ale gdy jesteśmy sami - możemy słowa pociechy wypowiadać na głos. A więc nasze "dorosłe ja" pociesza "dziecięce ja". Spróbujcie. Nie oczekujmy oczywiście fajerwerków i nagłego ozdrowienia, fanfar i przemarszu żołnierskiego - nie. Dajcie znać w komentarzach czy poczuliście jakakolwiek ulgę po takiej autoterapii.

niedziela, 12 czerwca 2016

Kiedy kształtuje się poczucie własnej wartości?

W dużej mierze w ciągu pierwszych 6 lat życia. Z tą teorią zgadza się większość naukowców.
Już w okresie ciąży dziecko wyczuwa emocje matki. Jeżeli matka ma wątpliwości, jest zlękniona, zła, nie chce dziecka itp. Jest to w jakiś sposób odczuwane przez nienarodzonego malucha.

Pierwszy rok życia jest niezwykle ważny dla psychiki dziecka. Maluch uczy się poprzez "pamięć ciała". Głaskanie, dotykanie, jest odbierane przez ciało jako przyjemne i zapamiętywane pomimo, że noworodek nie umie mówić itd. Jeżeli dziecku brak takich gestów ze strony rodziców, a przede wszystkim matki, bardzo prawdopodobnym jest, że w późniejszych latach będzie odczuwał kontakt fizyczny jako nieprzyjemny.

Pierwotna ufność i poczucie bycia chcianym tworzą podstawę pozytywnego rozwoju poczucia własnej wartości.

W pierwszej kolejności dzieci chcą być akceptowane przez rodziców. Rodzice najmocniej kształtują nasze poczucie wartości. Gdy oni zawodzą i nie czujemy się przez nich akceptowani, będzie się to za nami ciągnąć całe życie. Będziemy czuć, że nie spełniamy ich oczekiwań, i będziemy próbować znaleźć ukojenie dla tego negatywnego uczucia.
Sposobów walki z poczuciem nie akceptacji jest wiele. Niektórzy popadają w uzależnienia, inni starają się pracą stłumić te negatywne emocje, myślą, że sukcesy polepszą ich poczucie własnej wartości - tak się jednak nie dzieje. Radość z sukcesu trwa krótko. Opiszę ten problem w osobnym poście.

Na dalszym etapie dzieci pragną być akceptowane w grupie. Chcą się czuć ważne i lubiane Odrzucenie ze strony grupy mocno zakorzenia się w psychice dziecka.
Na przykład w rodzinach emigrantów dzieci intuicyjnie wiedzą, że czasem nie są mile widziane w pewnych grupach. Osoby które doświadczyły odrzucenia ze strony rówieśników w dzieciństwie najprawdopodobniej w przyszłości będą nieufne, a także nie będą wierzyć w to, że mogą być przez kogoś lubiane.

Jednak poczucie własnej wartości chociaż silnie ukierunkowywane już w dzieciństwie może ulegać stopniowym zmianom. Wymaga to jednak pracy nad sobą.

Poczucie własnej wartości w dużej mierze determinuje powodzenie naszych zamierzeń.

Pytania na które powinno się odpowiedzieć:
- czy czuję się chciany ?
- czy czuję, że spełniłem oczekiwania rodziców?
- czy czuję się wystarczająco kochany?
- czy czuję się pokrzywdzony?

Poczucie bycia chcianym, spełnienia oczekiwań i bycia kochanym najmocniej kształtuje poczucie wartości.

niedziela, 5 czerwca 2016

Skad się biorą cechy depresyjne u dzieci?

Problem skłonności do depresji według psychologów powstaje w pierwszych latach życia. W najwcześniejszym okresie chodzi o to, żeby nakarmić niemowlę, zaopiekować się nim, zapewnić bliskość. Gdy opieka nie jest wystarczająca może rozwinąć się skłonność do depresyjnych nastroi. Dziecko czuje się smutne, wycofuje się do własnego świata Czuje się niezaspokojone.

Jednak nie tylko z powodu zaniedbań mogą rozwijać się u dzieci cechy depresyjne. Także rodzice skłonni do depresji, przekazują swoim dzieciom określone postawy "życie jest ciężkie, nie mamy się z czego cieszyć, jesteśmy biedni, co będzie dalej". Utrudniamy tym samym naszym dzieciom okazywanie radości! Mimo, że mają się z czego cieszyć, mogą czuć ograniczenie, że nie zasłużyli na radość, lub też wątpliwości co do jej słuszności. Także może pojawić się uczucie, że "po radości na pewno wystąpi coś złego, więc nie ma się z czego cieszyć"

Osoby depresyjne przeważnie kierują emocje takie jak złość i gniew przeciwko sobie. Tłumią je i topią się w nich. Taka postawa nasila inne uczucia takie jak smutek i melancholia. Jeżeli tłumimy jakieś emocje to automatycznie inne zyskują na sile. Jeżeli ktoś nie umie wyrażać swoich emocji nasila się u niego lęk. Dostrzega samych potężnych przeciwników wokół siebie. Inne osoby oczywiście wyczuwają słabość i próbują ją wykorzystać, bo to "ktoś kto się nie umie bronić".

W osobach o dominujących cechach depresyjnych najczęściej blokowanymi emocjami jest oczywiście radość, oraz gniew.

W większości tacy ludzie próbują sobie radzić w życiu poprzez przesadne dostosowywanie się i unikanie konfliktów. Wyrażają oni swoje potrzeby przez narzekanie i lamentowanie, przy czym te zachowania wcale nie umniejszają wewnętrznego bólu. Wręcz przeciwnie mogą jeszcze pogorszyć sytuację i nasilić poczucie "jestem ciężarem" ponieważ często ludzie przesadnie narzekający są uciążliwi dla otoczenia.

Dzieci ze skłonnościami depresyjnymi  potrafią się odgrodzić i powiedzieć "nie" chociaż tak naprawdę chętnie by coś zrobiły. Natomiast dorośli z cechami osobowości depresyjnej czasami poświęcają się dla innych całkowicie rezygnując ze swoich potrzeb, których zresztą nie potrafią wyrazić. Czy jest coś złego w poświęcaniu się dla innych? Nie, jeżeli jest to robione z umiarem i nie zaniedbujemy własnych potrzeb i pragnień. Jeśli ktoś nie umie zaspokoić własnych potrzeb będzie cierpiał.

Osoby o depresyjnej strukturze osobowości najczęściej wybierają dominujących partnerów. Z jednej strony by znaleźć w nich oparcie, a z drugiej by uciec od odpowiedzialności. Dopóki wierzymy, że pomoc przyjdzie wyłącznie z zewnątrz, bez pracy nad wewnętrznym ja, i  bez naszej wiary w sukces, dopóty nasze nastroje depresyjne nie znikną.