niedziela, 17 lipca 2016

Partnerstwo - Narcystyczne podejście do związków

Poruszę tutaj pewne zachowania, które mogą być obecne zarówno u narcyzów jak i ludzi porzuconych. Mają wspólne źródło jednak przesadą i głupotą byłoby mówienie, że każda osoba postępująca jak opiszę poniżej jest narcyzem! Bo narcyzm to choroba, którą stwierdzić powinien lekarz a nie my. Dlatego ujęłam to jako - narcystyczne podejście.

Narcyzm jest w każdym z nas.
 
Prawie zawsze słysząc słowo "narcyzm" wyobrażamy sobie kogoś opętanego samouwielbieniem, żądzą kontroli itd. Zapominamy, że jest coś takiego jak zdrowy narcyzm. Zdrowy narcyzm - to zdrowe poczucie własnej wartości. Chodzi tu o partnerskie relacje z innymi, o traktowanie siebie na równi z innymi - nie gorszego ani nie lepszego od innych! Bo nasze potrzeby są tak samo ważne jak potrzeby innych.

Narcystyczne podejście do związków.
 
Partner musi zaspokajać nasze własne potrzeby. Na przykład musi umieć gotować, jeżeli tego nie zrobi to jest odrzucany, zastępowany. Nie ma znaczenia, że jest kochający, miły, dobry. Zdanie, uczucia drugiej osoby się nie liczą. Liczy się tylko wtedy gdy na coś nam się przydaje. Mamy określone priorytety i partner powinien je spełniać. W przeciwnym razie może być poniżany, upokarzany, lub porzucony. Często osoby zależne wiążą się z takimi osobami - są uległe i cierpliwie znoszą upokarzanie, bo boją się żyć same. Natomiast większość ludzi porzuconych nastawia się na samodzielność, a związek jest ułatwieniem.. i dopóki jest ułatwieniem jest podtrzymywany.

W rzeczywistości osoby, które podchodzą do związków narcystycznie nie są w stanie wejść w głębszą relacje partnerską. Nawet jeżeli na zewnątrz prezentują idealny obraz samego siebie, to w domu bardzo często rzucają garnkami, biją kota, i obrażają partnera. Zazdroszczą każdemu, komu wiedzie się lepiej. Jeżeli zdarzy im się długotrwały związek to często właśnie z osobą, która jest zależna i będzie ofiarą poniżania.

Poniżanie to metoda na odreagowanie zazdrości o innych, krzywd - większość osób zranić jest bardzo łatwo. Czasami jest to tragiczny sposób nakłonienia kogoś do robienia czegoś czego chcemy. Prawie nigdy nie działa.

Jeżeli nikt nic mi nie podarował, to muszę sam się o to zatroszczyć, żeby coś dostać - to jest zdanie, które jest obecne w życiu zarówno osób porzuconych jak i narcyzów. W obu przypadkach istnieją pewne podobieństwa. Porzucenie może zadecydować o tym, że podchodzimy do związków narcystycznie - czy jest to zawsze równoznaczne z narcyzmem? Nie.

niedziela, 3 lipca 2016

Partnerstwo - Duże wymagania

Osoby porzucone mogą mieć zbyt duże wymagania co do partnera.

Wpływ na takie podejście ma wiele czynników, np. strach przed zawodem, przed porzuceniem.
W związku z czym ma miejsce bardzo ścisła selekcja. Chcemy ryzyko zawodu zniwelować do minimum. Jednak zranić nas mogą naprawdę błahe sprawy. Często osoby mające wygórowane wymagania nie wiążą się z nikim, bo nikt nie może ich naturalnie spełnić. Zawód który sprawili nam rodzice może być przenoszony na partnera. Nie chcemy by i on nas zawiódł. Takie osoby częściej skupiają się na drugiej stronie, nie zaś na sobie. To, że sami nie spełniamy wszystkich, a czasami nawet większości z wymagań partnera, a mimo to on chce z nami być - gdzieś nam umyka. Ważniejsze jest by to on był "idealny".

Trzeba zadać sobie pytanie czy naprawdę wszystkie nasze wymagania są niezbędne do tego by komuś "zaufać" i żeby związek był udany? Niekiedy, niektóre z naszych wymagań w praktyce stają się dla nas uciążliwe. Nie oznacza to, że liczba naszych wymagań zmniejsza się. Wcześniejsze wymaganie, które okazało się w rzeczywistości wadą zostaje zastępowane przeciwieństwem.

Jeżeli partner zawiedzie nas chociaż raz, jest surowo przez to oceniany. Nadszarpuje ranę z przeszłości. Często taka sytuacja prowadzi do zostawienia go. O ile w przypadkach uzasadnionych jak np. zdrada jest to zrozumiałe, o tyle niektóre osoby porzucone można zawieść bardzo łatwo np. otrzymując gorsze oceny na studiach, zapominając o urodzinach, nie robiąc czegoś, czego zrobienia powinniśmy się domyślić.

Wymagania jako środek przeciwzwiązkowy.

Niektórzy ludzie, nieświadomie lub świadomie mają wysokie wymagania, gdyż tym samym chronią się przed związkami. Umawiamy się z kimś na randkę, zaraz nachodzą nas myśli "ah tak, interesuje się piłką nożną, pewnie do tego pije i rozsypuje czipsy na podłogę, demoluje przystadionowe śmietniki - nie mogę być z takim człowiekiem, z kimś kto lubi piłkę nożną". Absurd? Myślę, że nie tak rzadki jak nam się wydaję. To ocenianie po pozorach, lub też dopowiadanie sobie czegoś co uzasadni naszą decyzję, że nie chcemy się wiązać. Tyle, że później okazuje się, że nie ma osoby z którą moglibyśmy się związać.

W skrajnych przypadkach, osoby takie dostosowują swoje wymagania do potencjalnego partnera - na zasadzie:  jeżeli trafi nam się uczuciowy osobnik - to jednak wolimy człowieka z kamienia. Natomiast gdy trafi się nieuczuciowy - to jednak my chcemy aby nas ktoś tej miłości nauczył.

Nie wiemy czego chcemy albo próbujemy się tym sposobem uchronić od związku.
Pytanie tylko, czy naprawdę odpowiada nam samotność? Czy czujemy ukłucie żalu widząc udane związki? Jeżeli tak, to raczej życie w pojedynkę chcielibyśmy porzucić.