środa, 22 czerwca 2016

Czy czuję się chciany?

To podstawowe pytanie na które powinien odpowiedzieć sobie każdy człowiek. Naturalnie, dzieci adoptowane w większości czują się nie chciane. Porzucenie podświadomie silnie wpłynęło na to poczucie.
Osoby które czują się niechciane, przeważnie będą próbowały wypracować możliwość bycia na tym świecie. Na przykład poprzez sukces.  Jeżeli dużo w życiu osiągnę, to jestem przydatny, to mam prawo być na tym świecie. Oczywiście takie myślenie jest złe i nieprawdziwe, ponieważ KAŻDY CZŁOWIEK ma prawo do bycia na ziemi i jest tak samo ważny jak inny. Prawa do życia nie trzeba wypracowywać. Nie trzeba udowadniać. Jednak poczucie bycia niechcianym nie tylko u większości dzieci adoptowanych, ale także u dzieci, których rodzice odtrącili je we wczesnym dzieciństwie, jest bardzo silne i czasami nie zdajemy sobie z tego sprawy, jak bardzo potrafi wpłynąć na nasze życie.

Innym sposobem na "wypracowanie prawa do życia" jest przesadne pomaganie innym. Jeżeli pomagam jestem potrzebny, na coś się przydaję, mam prawo - ponieważ pomagam. Często takie osoby aż zanadto pomagają innym, tym samym zaniedbując własne potrzeby. Pomagają także ludziom, którzy tej pomocy nie są po prostu warci. Potrafią również narzucić swoją pomocną dłoń. Jest to jeden ze sposobów walki z poczuciem bycia niechcianym.

Oczywiście sposobów walki z tym uczuciem jest wiele, możliwe, że nawet tyle ilu jest ludzi na ziemi. Każdy radzi sobie z tym jakoś. Pomaganie, sukces, objadanie się, narkotyki, uzależnienia, przekora, wyzywający image - to niektóre ze sposobów.

Naturalnie poczucie bycia chcianym wpływa na poczucie własnej tożsamości. Jeżeli czujemy się niechciani to będziemy mieć także niską samoocenę. Rana zadana we wczesnym dzieciństwie bardzo boli. Potrafi zdeterminować całe późniejsze życie, zwłaszcza gdy odtrącili nas nie tylko rodzice biologiczni ale i adopcyjni. Może to wpływać, i prawie zawsze wpływa na umiejętność tworzenia związków. Lęk przed tym, niechęć wynika z zawodu i strachu przed kolejnym porzuceniem.
Każdy człowiek chce czuć się potrzebny i chciany.

Walka z wiatrakami polegająca na wypracowywaniu prawa do życia nigdy się nie uda. Prawa do życia nie można wypracować. Ono po prostu jest! I trzeba zdać sobie sprawę, że mam tak samo prawo być tutaj, jak każdy inny. Niczego nie muszę udowadniać. Jestem równy, nie jestem gorszy.

Jeżeli zdajemy sobie sprawę z problemu możemy sięgnąć jeszcze do pewnej autoterapii.
Jest to metoda, która mnie zaszokowała, a żeby ją zastosować potrzebujemy - tylko naszej wyobraźni :) ! Na czym polega?

Otóż przypomnijmy sobie pewną bolesną sytuację z dzieciństwa. Jakąkolwiek, która zapadła nam w pamięć. Wyobraźmy sobie siebie na przykład jak siedzimy w ławce w szkole i zostaliśmy wyszydzeni. Teraz jako osoby dorosłe - pocieszmy siebie - tego małego chłopca, dziewczynkę. Oczywiście wszystko musimy sobie wyobrazić ale gdy jesteśmy sami - możemy słowa pociechy wypowiadać na głos. A więc nasze "dorosłe ja" pociesza "dziecięce ja". Spróbujcie. Nie oczekujmy oczywiście fajerwerków i nagłego ozdrowienia, fanfar i przemarszu żołnierskiego - nie. Dajcie znać w komentarzach czy poczuliście jakakolwiek ulgę po takiej autoterapii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz