poniedziałek, 23 maja 2016

Jak nie chorować z powodu niewdzięczności? Część 2.

Tak naprawdę to czego brak ludziom chorym z niewdzięczności to troska i miłość. Jednak poczucie żalu i gorycz mogą doprowadzić do tego, że sami nie będą w stanie kochać i troszczyć się.
Czy miłość i opieka do dziecka to koszt który musi zostać nam zwrócony? Jeżeli będziemy tak postrzegać nasze życie, skończymy z załamaniem nerwowym i żalem, rozgoryczeniem, będziemy podduszać wszystkich wokół swoimi narzekaniami, a przede wszystkim oduczymy się jak to jest być szczęśliwym.

Wymagając wdzięczności możemy skazać się na samotność.
Tym bardziej dziwi mnie postawa niektórych rodziców, którzy zdecydowali się na dziecko i chorują z powodu niewdzięczności. Dosłownie doprowadzają się do choroby. Nawiązując do poprzedniej historii o ciotce i 2 bratanicach. Ciotka zrobiła dla nich to wszystko, bo chciała to zrobić. Potem niestety rozchorowała się z samotności i zapomniała co nią wtedy kierowało.
My, adoptując dziecko chcemy je. Decydujemy się na dziecko i jesteśmy tego pewni. Odwiedzamy, bawimy się z nim, poznajemy. Nie tak jak w przypadku "wpadki". Wszyscy wiemy, że istnieją dzieci zaplanowane i nie.
Czujemy się gotowi je pokochać bezwarunkowo. Takim jakie będzie. Kiedy więc ta miłość do niego staję się płatna? Czy adoptujemy dziecko bo chcemy zaopiekować się nowym życiem, czy bo chcemy jego wdzięczności? Te pytania tyczą się zarówno rodziców biologicznych jak i adopcyjnych.
Jeżeli martwimy się kto się nami zaopiekuje na starość czy nie lepiej po prostu odkładać pieniądze na dom opieki niż decydować się na dziecko  w którym zaszczepimy taki obowiązek?

Pod WDZIĘCZNOŚCIĄ tak naprawdę kryje się ZAWSZE coś innego. Zastanówmy się czego nam brakuje?
Miłości, zrozumienia, troski. Czy tak naprawdę ciąży nam samotność i pod postacią wdzięczności "zmuszamy" innych by zwrócili na nas uwagę?

Oczywiście nie wszyscy rodzice oczekują wdzięczności. Ale czasami zdarzają się tacy, którzy z tego powodu "chorują" :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz